No i naszła wiekopomna chwiła że trzeba było poznać innych ludzi , którym podobają się Volvo
. Zlocik był bardzo fajny , pominę tylko lekki chłód ( czyt. piździawkę ). Odprowadziliśmy MŁODĄ PARĘ pod USC , która załapała się na dwie fajne rzeczy: kawalkadę + prawie nowa forumowiczka (Agnieszka)
. Świeży małżonek może
mieć później problem , ale to już inna bajka . Emilka jak to Emilka , najpierw 10 minutowe zawstydzenie a (no przecież mała panienka ) a później co wyprawiała na ognisku . Razem z tatusiem musiała jeść surową kiełbasę bo harcerza w naszym gronie chyba nie było i czas rozpalanie wydłużył się do godziny . Kupię sobie jakiś poradnik “Jak rozpalić ognisko jak nic nie idzie ” .















