Wycieczka
marzec 1, 2008 autor emilka marciniak
Wczesny ranek , wczesna żona , po przebudzeniu stwierdza „jedziemy” !!!. Ja lekko otępiały , bo wczesny ranek sobota
, zastanawiam się co moja kochana żona mówi a raczej ogłasza . A że technikiem jestem lubię więcej danych , więc stąd moje głupie
pytanie „a gdzie kochanienka jedziemy „ i co …. ano nic , padła odpowiedź z rozbrajającą szczerością „nie wiem, idź do Anity ( znajoma ) i się dowiedz” . No to ja jak ten ranczy rumak lecę w nieświadomości z nadzieją jakiś fajnych propozycji wycieczki , staję u drzwi jak Załoga Dżi i co słyszę ? REAL . Babeczki sobie wymyśliły wycieczkę do sklepu , ale rewelka . Dobrze że został jeszcze mąż owej znajomej i podrzucił temat Szmaragdowego jeziora Puszczy Bukowej koło Szczecina.
Pogoda się trafiła było całkiem przyjemnie gdyby nie jedno ale . Mam córkę a ona mam tatę , więc mądrala se wymyśliła „po co mam się męczyć skoro mam starego”. A biedny
tatuś musiał córeczkę na baranka i huzia po górach pod dyktando woźnicy. Cała nasz gromadka sobie spokojnie szła a ja musiałem hasać po wszystkich zakamarkach jak prawdziwy baran
. Delikatnie napomknę tylko że na drugi dzień miałem zakwasy w nogach – starość nie radość.
Mała przerwa w hasaniu , barki mogą odpocząć . A to jest pierwszy ogniomistrz , wszystko co się dało chciała by spalić . W pobliżu jest ognisko , można mi zaufać
pytanie „a gdzie kochanienka jedziemy „ i co …. ano nic , padła odpowiedź z rozbrajającą szczerością „nie wiem, idź do Anity ( znajoma ) i się dowiedz” . No to ja jak ten ranczy rumak lecę w nieświadomości z nadzieją jakiś fajnych propozycji wycieczki , staję u drzwi jak Załoga Dżi i co słyszę ? REAL . Babeczki sobie wymyśliły wycieczkę do sklepu , ale rewelka . Dobrze że został jeszcze mąż owej znajomej i podrzucił temat Szmaragdowego jeziora Puszczy Bukowej koło Szczecina.
Pogoda się trafiła było całkiem przyjemnie gdyby nie jedno ale . Mam córkę a ona mam tatę , więc mądrala se wymyśliła „po co mam się męczyć skoro mam starego”. A biedny
tatuś musiał córeczkę na baranka i huzia po górach pod dyktando woźnicy. Cała nasz gromadka sobie spokojnie szła a ja musiałem hasać po wszystkich zakamarkach jak prawdziwy baran
Prosimy o nowe przygody Emi i dzielnych rodziców
Nie możemy sie już doczekać
Ale żeś zdziadział Darku

Emilka jak zawsze zadowolona