Kurde a miało być tak pięknie. Spokój, cisza, działeczka, hamak, piwko. A co ? Ano matriarchat. Nasze babeczki zarządziły morze, nasze piękne bałtyckie morze (czyt. kupa luda o wadze przekraczającej średnią w USA ;] ). Tyle z narzekania. Wybraliśmy się w dwie pary plus małe „bagaże”. I te bagaże miały największą frajdę z wycieczki. Cały dzień w wodzie. A że pogoda była piękna, żadnej chmurki, żadnego wiatru, żadnej fali, to w tych małych główkach zrodziła się myśl, że je oszukaliśmy i przyjechaliśmy nad jezioro. Jednakże wsio ryba, ważne że jest woda i można się pluskać tudzież wykonywać taniec synchroniczny.
W chwilach wyczerpania małe potworki budowały z piasku coś. Napisałem coś, bo pomimo mojej wielkiej wyobraźni nie wiedziałem co to.
Córeczki kogo są ? tatusiów, więc i my większość czasu w wodzie musieliśmy spędzać, bo nasze połowice to paplały się w morzu słońca ;] .
Proszę państwa a tu widzimy dwie foczki wygrzewające swe zmarznięte ciałka. Jedna to albinos a druga wróciła z Afryki, dokładniej z Kongo .
Dzisiaj Emilka była na swoich pierwszych zawodach pływackich. Stresa miała że hoho . Już bywała na zawodach ale jakieś biegi i takie tam. Tym razem szuwarek miał pokazać co potrafi. No i właśnie, miała to dobre określenie, bo tatuś zapisał ją na deskę na brzuchu a Pan Czarek …. raczej czaruś sraluś, typ jeden, zapisał ją na deskę na plecach. Napomknę tylko, że pływała w ten sposób tylko raz w życiu. Ten czaruś miał farta, że stał po drugiej stronie basenu, inaczej miałby . Ale i tak mu powiem co myślę. W przyszłą środę, będzie małe wejście smoka .
Emilka zajeła zaszczytne 6-te miejsce, na 6 startujących. Gdyby nie ten czarodziej czaruś pewnie byłaby 2-ga może 3-cia. Ważne, że jest medal, może nie złoty ale jest.
Piekna sobotni ranek. Pobudka o 7:00 ;] , czas na wycieczkę. Jako, że ustaliliśmy z chłopakami czas i miejsce spota, należałoby dotrzymać słowa. Nasz cel to Wolin, a dokładniej Centrum słowian i wikingów. Generalnie początek to normalka -> 2 godziny od wstania do wyjścia z domu. Cóż zrobić jak się ma dwie babeczki na pokładzie .
Na miejscu zaczeliśmy penetrację wioski . Chyba jak każdy początek wycieczek, rozpoczyna się na “barana”. Ciekawe jak Emilka będzie miała 15 lat. To co wtedy ? ;>
Ojciec głowy zajął się obroną czci i dziewictwa żony a żona zajęła się by ów wojak miał pełny żołądek.
Emilka znalazła sobie “ofiarę” w postaci małego Michałka. Z amantem szaleli cały dzień, a nawet pod koniec urządzili strajk. Swoją drogą ciekawe, skąd Michał wiedział co to strajk.
To coś duże na fotkach to Łoś Prezent dla straceńca Tomka, który się właśnie chajtał czyt. tracił “niech żyje wolność , wolność i swoboda, i dziewczyna młoda …..” Sam wyjazd do Wolina był pretekstem dla zrobienia niespodzianki w/w straceńcowi.
W sobotę byliśmy na wodowaniu statku, a dokładnie na ostatnim wodowaniu w Stoczni Szczecińskiej. Było to 673 wodowanie w historii stoczni. Taki kawał firmy i idzie pod młotek. Coś nie wyszło naszym rządzącym.
Nie będę się rozpisywał, bo należałoby troszkę ponarzekać a ja nie lubię narzekać.
Kolejny spocik volvomaniaków. I po raz drugi w Glinnej, ale tym razem w śniegu. Oj śniegu było sporo. Juz dawno tak ostrożnie nie jechałem .
Bałwanek stoi i zaczęła się zjeżdzać brygada volvo. Blondas (nick) przywiózł ze sobą takie cuś o dźwięcznej nazwie Michael lub z polskiego Majkel . Chodzą słuchy, że to podobno jest pies, piesek, psinka. Ja kynologiem nie jestem więc i z weryfikacją jest problem . Zwróćcie uwagę na kubraczek tego potworka. Co ma ? KILLER . Tiaaaa , taki z niego killer jak z koziej dupki wulkan. Mówią też, że pies przyjacielem człowieka, więc nasza Emilka wzięła sobie to do serca i nie chciała go opuścić.
Skoro forumowicze przyjechali to trzeba wziąć się do roboty. Przywiozłem ze sobą kociołek, taki 9 litrowy. (dla Podoli -> http://www.metalkolor.renado.pl/podstrona_nowa%20naczynia.html , a do Rysia Sucheckiego-> musisz wstawiać Helicoile) . Ktoś jeszcze dowiózł jeden mniejszy kociołek. Opiszę ogólnie sytuację. Kompania złożona z paru kobietek obierała ziemniaki, prawie jak w wojsku . Inni kroili warzywka, nota bene które miały być pokrojone . A mnie wcisneli z zaskoczenia do układania strawy w kociołku. Najlepsze było to, że nikt nie miał bladego pojęcia jak to zrobic. Najlepsze było po przygotowaniu potrawy. Ubyło połowę kociołka . Podejrzanymi są babeczki co siedziały dookoła ogniska oraz taki mały krążący fotograf ( coś na Z) . Prawdopodobne jest że podbierały jak tylko faceci się odwrocili.
Nasza panienka od września chodzi na basen. Jak na super ojcowskie oko, to zrobiła postępy. Może to nie jest jeszcze Otylia Jędrzejczak, ale niewiele jej brakuje. No może poza wzrostem .
Na filmiku widać jak uczy się stylu pływania nowej generacji, którym będzie się odnosiło sukcesy. Dla zainteresowanych podam nazwę -> Styl SZUWARKOWY , a nóż będą chcieli poćwiczyć .
Dzielnie walczy na każdych zajęciach. Kiedyś był problem z kąpielą w wannie. By zamoczyć głowę, oczy, musiała być mała wojenka. A teraz? Głowa pod wodą na kilkanaście sekund nie stwarza dla niej problemu. W wannie głowa pod wodę, a żeby było wyrównanie ciśnień to z dupki bąbelki lecą .
Parę fotek mistrzyni świata w szuwarkowaniu.
A tu dam potwierdzenie, że mała pływaczka „Sprostała zadaniom egzaminacyjnym”
Dobra, dobra, wiem że na dyplomie pisze tytuł Delfinka , ale w drukarni się pomylili i miało być tytuł Szuwarka
W między czasie kursu był tez mikołaj na basenie. Ten to miał fuchę, 40 min przesiedział na krześle bez ruchu . Mikołaj oznaczony strzałeczką jakby co.
Minął czas świąt. Chciałem zrobić ładną galerię fotek Emilki z tego okresu, ale mam dziwny aparat. Biorę do ręki ów aparat fotograficzny a tam na wyświetlaczu “No image” , phi, myślę sobie, że pewnie trzeba kliszę przekręcić i sru za pokretło. Kręcę,kręcę a na wyświetlaczu pokazuje się ” Don’t do it”. Lekko się zdziwiłem. Pewnie za słabo naciągnąłem klisze w aparacie i dalej kręcę pokrętłem. W tym momencie na wyświetlaczu pokazuje się napis ” I kill youuuuuu”. Mała konsternacja ” no oki, ty tu robisz fotki i ty tu rządzisz”. Po pewnym czasie doszliśmy do konsensusu i parę zdjątek wyszło.
Skoro święta to musi być pieczenie ciast. A kto jest najlepszą kuchareczką?
Były rónież prezenty. Emila se wymyśliła pieska, co łapkę podaje. A że dziadki kupili pieska, który skacze do tyłu, to w zupełności starczyło. Bo piesek to piesek :d. Dobrze, że nie zażyczyła sobie żywego psiaka. Jak dla mnie, mały szczurek pod postacią chomika w zupełności starczy. ]>
No i dwie fotki z przedszkola razem z mikołajem. Uprzedzam, że ten strój, co ma na sobie Emilka to króliczek a nie jakiś inny cudak.
Szkraby przedszkolne wykazały się talentami aktorskimi. Oczywiście może to nie było na poziomie aktorów Wajdy ale napewno nie zgorsze niż Quentin’a Tarrentino. Przedstawienie emanowało pełnym profesjonalizmem małych aktorów. Szkoda tylko, że ciężko było zapanować nad każdym indywidualnym talentem, który się wykazywał wszędzie tylko nie w Jasełkach.
To nasze Aniołki Charliego
Udział wzieli : aniołki, królowie, pastuszkowie, Józef, Maria, dzieci i laleczkowy Jezusik
A tu jest pastuszek, któremu zamotały się zwierzątka nie bardzo wiadomo w czym.
Poniżej daję całą galerię, jakby ktoś chciał fotkę w 3264×2448